Nie wiem czemu jak grałeś w Zawiszy nie robiłeś tych tricków i nie kiwałeś wszystkich jak leciało.
1) W sumie grałem po 10 minut w każdym meczu na którym byłem - bardzo rzadko wchodziłem w połowie lub od początku
2) Bałem się ich stosować, bo byłem jeszcze stosunkowo młody i nie chciałem żeby po nieudanych zabawach zespół stracił bramkę. Młody, bo "meczową przygodę" z Zawiszą skończyłem około pół roku temu, a na hali tricki łatwiej się robi - łatwiej się ich uczy - tak to określę. Mniejsza piłka, lepsze obuwie, lepsza przyczepność i podłoże.
Ja trenuje free a gówno mi to daje
Czy ja wiem? Wiedząc, że jest się dobrym w trickach, zyskuje się pewność siebie w ogólnej grze. Rośnie wiara we własne umiejętności. Coś na zasadzie: Ja umiem ATW, a on nie, dlatego ja ogólnie jestem lepszy od niego!. Trochę bezsensownie to brzmi, ale jednak prawdziwie.
Co do Kleka to moim zdaniem też coś umie i w meczach troche tych trickow pokazywal.
Kleku ma dobre warunki. Jest dynamiczny, szybki i szczupły. Pamiętam jak na w-f dostawaliśmy osobną piłkę z klekiem i mieliśmy sobie ćwiczyć

// Pozdrowienia, panie profesorze, Michale Marchewko
