Jako jeden organizatorów tego koncertu muszę powiedzieć, że wypalił w 100%. Przyszło sporo ludzi - porównywalnie do Dnia Młodzieży 2007. Może trochę mniej się bawiło, ale bardzo dużo ludzi stało z tyłu i słuchało muzyki.
Poszczególne etapy... Hm.
Track-tat. Jakoś nie byłem zachwycony, gdy został rzucony pomysł zaproszenia ich. Nie liczyłem także na wiele ludzi, którzy chcieliby przyjść na ich występ. Pozytywnie się zaskoczyłem. Chłopaki z tego zespołu zagrali bardzo dobrze (trochę mało było ich słychać, ale to wina panów od nagłośnienia - za bardzo podgłoszone mikrofony) i odziwo - przyciągnęli dość sporą liczbę ludzi.
Drugi zespół - Soldiers. Dość dobra gra tego zespołu. Trzeba przyznać, że wszyscy spodziewali się gorszego występu. Mało było fanów tej muzyki, więc ktoś, kto czekał na reggae był nieco zdegustowany tym rodzajem muzyki i opuszczał salę. Ja jestem zadowolony z ich gry. Może trochę zbyt mocne brzmienia - mało 'optymalna' muzyka dla każdego, ale jako tak młody zespół zaprezentowali się dobrze.
Podczas gdy Soldiers powoli kończył swój występ, ludzie wracali z 'podróży' by pobawić się przy kolejnych zespołach - Niceness (Częstochowa) i Pajujo (Praszka). Ja jako fan reggae nie wypowiem się obiektywnie, bo jest to w sumie niemożliwe. Powiem tak - były to jedne z lepszych wystąpień zespołów reggae jakie kiedykolwiek słyszałem. Niceness to takie 'krótkie zatarcie' przed Pajujo. Młodzi chłopcy zagrali bardzo, bardzo dobrą muzykę. Jednak to Pajujo miało być gwiazdą wieczoru i po ich występie chyba mało kto mógłby to twierdzenie obalić. Tak porwać publikę potrafi mało kto. A przecież zespół ten nie jest znany jak np. Vavamuffin, Habakuk, EastWestRockers, Dreadsquad. Ja bawiłem się tylko na ich występie (na poprzednich zespołach operowałem amatorsko kamerę

) i trzeba przyznać, że wyhulałem się za wszystkie czasy

Koncert na pewno powtórzymy - nie wiem jednak czy w takim składzie jeśli chodzi o zespoły. Postaramy się, by następnym razem atmosfera była jeszcze lepsza i by ludzi było jeszcze więcej.
BLESS PEOPLE!