Hmm a mi się w koszach tylko podoba to ,że są ogrodzone siatką i fajna "murawa" jest (chociaż już tam po bokach się dziury robią). Same kosze są z dupy wzięte nie mają amortyzacji, trzęsą się jak dziadek z zaawansowanym parkinsonem gdy tylko mocniej się rzuci piłką (raz się powiesiłem na poręczy, to prawie kosz się przewrócił:/ ).Jeszcze na dzień dobry jak wszedłem to pod koszem była rozwalona butelka po jakimś "płynie", 5 minut szkło zbierałem ,żeby sobie pograć. Mogliby jeszcze przykryć czymś te dziury na słupki do tenisa...
Jak będę sobie tak w kulki lecieć z tym boiskiem, to za rok już tam będzie wszystko porozwalane.
Boiska do nogi nie oglądałem ...
________________________________________________________
W sumie stało się jak piasłem wcześniej. Boisko do kosza się rozwaliło. W efekcie trzeba było je łatać. Z całym przedsięwzięciem polecono sobie w kulki ,bo dziury załatano czymś twardym (beteon?) co w ogóle nie nie pasuje do reszty murawy.
Czemu boisko się zepusło? Wydaje mi się ,że znam powód. Jak młodzi grają w nogę i przychodzi jakaś "ustawiona na godzinę" drużyna to muszą zejść, a że nie chce im się iść do domu, to biorę piłkę do nogi i grają w korkach na boisku od kosza... efekt? Robią się dziury, które później rozrastają się. Szkoda ,że osoba zajmująca się orlikiem nie pilnuje ,żeby do takiego czegoś nie dochodziło:C