studiuję we Wrocławiu i powiem wam, że trzy lata jeżdżenia do Wrocławia z Pajęczna potrafi człowiekowi nieźle zszarpać nerwy... oczywiście autobusem. nie wiem, czy w szefostwie PKS jest ktoś myślący racjonalnie, jeśli jest widocznie krępuje się i siedzi cicho.
po każdym większym święcie typu boże narodzenie / wielkanoc do Pajęczna zjeżdżają setki ludzi na codzień mieszkających/uczących się/pracujących m.in: we Wrocławiu. i po świętach - jak wiadomo, są masowe powroty. a że nie wszyscy posiadają auto część jest skazana na PKS. i taka sytuacja, że autobus jadący na Wrocław z Radomska przyjeżdża już pełny na dworzec do Pajęczna na którym czeka conajmniej 50 osób miała miejsce nie raz! to jest śmiech na sali, dlaczego nie 'dorzuca się' drugiego autobusu? kto jest odpowiedzialny za ten cały burdel?
tak swoją drogą - autobus piątkowo/niedzieleny którym wracało wiele osób już zlikwidowano

napiszcie jak wygląda sytuacja z dojazdem do innych miast... może ktoś się w końcu wzruszy